Po intensywnym dniu pełnym inspiracji w Muzeum IKEA, przyszedł czas na kolejny etap naszej podróży – dotarcie do Norwegii, która od początku była naszym głównym celem tego wakacyjnego wyjazdu. Zostawiliśmy za sobą szwedzkie lasy i jeziora, kierując się autostradą E6 na Norwegię.
Jednym z najbardziej symbolicznych momentów tego dnia było przekroczenie granicy szwedzko-norweskiej w Svinesund. W tym miejscu znajdują się dwa mosty: stary, z charakterystycznym łukiem oraz nowy – potężna konstrukcja, którą właśnie przejeżdżaliśmy. Widok z nowego mostu robi wrażenie – można z niego podziwiać malowniczy fiord i historyczny stary most. To świetny punkt widokowy!

Tuż po wjechaniu do Norwegii zatrzymaliśmy się na tankowanie – zarówno gazu, jak i benzyny. Ku naszemu zaskoczeniu ceny były bardzo przystępne, szczególnie jak na norweskie standardy. Co ciekawe, stacje z LPG w Norwegii to rzadkość, dlatego korzystamy z aplikacji myLPG, która pozwala nam je znaleźć. Najczęściej są one ukryte w przemysłowych częściach miast, często na tyłach firm czy warsztatów, ale dziś pozytywnie zaskoczyła nas ich liczba na naszej trasie – zupełnie inaczej niż na północy kraju, gdzie bywają prawdziwym rarytasem.


Na nocleg zatrzymaliśmy się na MOP-ie przy drodze E6. Ciekawostką jest Burger King nad trasą. Po drugie (i dla nas ważniejsze): pełna infrastruktura dla podróżujących z przyczepą kempingową – darmowy zrzut nieczystości, możliwość zatankowania czystej wody, toalety i spokojne miejsce na nocleg. Czego chcieć więcej?


Za nami dzień pełen nowych doświadczeń, ale też praktycznych odkryć. Norwegia przywitała nas nie tylko pięknymi widokami, ale i miłym zaskoczeniem logistycznym. Jutro ruszamy dalej – przed nami kolejne kilometry skandynawskich dróg i, mamy nadzieję, kolejna dawka przygód.
