1. Kilka słów o Drammen
Drammen to malownicze norweskie miasteczko położone zaledwie godzinę jazdy na południowy zachód od Oslo. Mimo że dla wielu pozostaje w cieniu większych miast, skrywa sporo niespodzianek. Jedną z najbardziej znanych atrakcji jest Spiralen – tunel wydrążony wewnątrz góry, wijący się niczym ślimak aż na punkt widokowy, z którego rozpościera się panorama na całą okolicę. My mieliśmy okazję podziwiać ją podczas naszej wiosennej wizyty w marcu 2024 roku. Tym razem jednak postanowiliśmy wybrać inną formę aktywności – górski trekking.
2. Opis wybranych przez nas tras
Naszą wędrówkę rozpoczęliśmy od bezpłatnego parkingu przy centrum narciarskim Drammen Skisenter. Latem miejsce to zmienia się w raj dla miłośników rowerowego adrenaliny – pełno tu tras zjazdowych o różnym stopniu trudności. Ciekawostką okazał się wyciąg dostosowany do przewozu rowerów. My jednak zamieniliśmy dwa kółka na solidne buty trekkingowe.


Celem naszej wyprawy był Kjøsterudjuvet – wąwóz o głębokości sięgającej 60 metrów. Do wyboru są dwie drogi: wędrówka dnem wąwozu (tylko przy niskim poziomie wody) lub trasa wiodąca górą. Ze względu na niedawne intensywne opady, dno było zalane, więc zdecydowaliśmy się na drugą opcję.

3. Opis naszej wędrówki
Trasa prowadząca górą wąwozu okazała się nie tylko bezpieczniejsza, ale też niezwykle malownicza. Szliśmy przez lasy, co chwila zaglądając w głąb stromego wąwozu – robił ogromne wrażenie. Warto podkreślić, że szlaki w Norwegii są raczej słabo oznaczone. Może to powodować małą dezorientację, ale też daje dodatkowe przygody.





Po przejściu wąwozu ruszyliśmy dalej w stronę Gamledammen – uroczego jeziora z niewielką zaporą. Zaskoczyło nas, że można się tam kąpać! W upalny dzień takie miejsce to prawdziwy skarb – chłodna woda, ciche otoczenie i śpiew ptaków tworzyły idealną scenerię na piknik i chwilę relaksu. Zaskakuje też nas otwartość Norwegów. Streotyp ponurego i zamkniętego w sobie Norwego ma się nijak do rzeczywistości. Nad jeziorem spotkaliśmy Panią, która tak poprostu podeszła do nas i poczęstowała nas truskawkami – zresztą przepysznymi! I dała kilka wskazówek do dalszej wędrówki.

W drogę powrotną obraliśmy szlak prowadzący pod wyciągiem. Widok na dolinę Drammen z tej perspektywy był niesamowity – panorama gór i miasteczka sprawiła, że co chwilę zatrzymywaliśmy się, żeby po prostu… popatrzeć.


Po krótkim odpoczynku w przyczpie ruszyliśmy w dalszą drogę – przed nami kolejny przystanek: Tønsberg, jedno z najstarszych miast Norwegii.
Podsumowanie dnia:
Drammen po raz kolejny nas nie zawiodło. Choć nie skorzystaliśmy tym razem z tunelu Spiralen, to górska trasa nad Kjøsterudjuvet i do Gamledammen sprawiły, że ten dzień na długo zostanie w naszej pamięci. Norwegia znów pokazała, że przyroda jest tu na wyciągnięcie ręki – wystarczy ruszyć szlakiem!
